Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ingrid Love Story. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ingrid Love Story. Pokaż wszystkie posty

piątek, 8 listopada 2013

Maxi Swatch - Ingrid Love Story nr 66 - moja nowa ulubiona czerwień:)

Ogarnęła mnie obsesja malowania paznokci:) W sumie to dobrze bo mam ogromne (sic!) pudło nowych lakierów które zakupiłam w zeszłym miesiącu a których jeszcze nie zdążyłam użyć/przetestować:)

Dziś moja nowa ulubiona czerwień:)

Kolor elegancki i jednocześnie drapieżny:) Bardzo kobieco się czuję mając ją na paznokciach:) A przy tym jak klasycznie:) Żaden inny kolor nie sprawia że czuję się jak dorosła, dojrzała, świadoma kobieta:) 

Automatycznie tworzę klasyczny makijaż i przywdziewam mentalną kieckę i szpilki:) 

Pewność siebie: + 1000

Piękna, dwuwarstwowa, bardzo przyjemnie się nią maluje:)

Konsystencja ani rzadka, ani gęsta. Jest taka w sam raz, jak lubię:) Nie rozlewa się na skórki ale nie muszę się śpieszyć bo nie zasycha szybko i nie robi brzydkich smug i zacieków:)

Trwałość przyzwoita. Tak samo jak i cena:) Bo zapłaciłam za dużą butlę jakieś 5 zł:)

Jedyny minus to że może podkreślać niedoskonałości płytki (jak widać u mnie na palcu wskazującym:)) dlatego dobrze jest przed malowaniem wypolerować płytkę:)


Na zdjęciach lakier nie pomalowany Seche Vite a blask jest całkiem przyjemny nawet bez:)


Bardzo się ciesze ze ją kupiłam bo jest naprawdę cudowna:)



Wasza klasyczna Maxi:)

poniedziałek, 28 października 2013

Maxi Swatch - Ingrid Love Story nr 45 - w kolorze siniaka;)

Nie wiem jak Wy ale mimo że fiolet nie kojarzy mi się od razu z jesienią (bordo owszem ale fiolet jakoś mniej ^^) to zawsze króluje kiedy maluję paznokcie jesiennie:)

Jakiś czas temu pokazywałam Wam moje nabytki do jesiennej garderoby - > klik i swatch lakieru Golden Rose Sand Effect nr 58

Myślałam że szybciej uporam się z pokazaniem Wam reszty ale szlag trafił babcine gęsi i moje paznokcie również. Musiałam obciąć na zero i w sumie dalej muszę pilnować żeby nie były dłuższe niż opuszek bo łamią się i rozdwajają jak szalone;/ Wygląda na to że dwa miesiące temu coś zawaliłam z dietą i teraz za to płacę;/.

Ale w sobotę tak bardzo chciało mi się je pomalować więc zanurzyłam łapy w pudełku i wyciągnęłam ten piękny fiolet:)


Kolor jak dla mnie nie do określenia:) W cieniu to głęboka śliwka. W słońcu ciepły fiolet, a teraz na komputerze w pracy widzę oberżynę:D (tak mi się wydaje że taki kolor ma właśnie oberżyna;)


Lakier ani gęsty ani rzadki. Taki pośrodku:). Ładnie się rozprowadza, nie robi smug i w sumie nawet szybko schnie. W porównaniu do swojego niebieskiego braciszka wypada o niebo lepiej bo już dwie warstwy dają radę, no i nie podkreśla nierówności na paznokciach.


Lakier miałam na paznokciach dwa dni i już są odpryski ale zwalę to na fakt że paznokcie pomalowałam w sobotę wieczorem a dopiero dziś pociągnęłam je Seche:D 


A poniżej już mała wariacja bo chciałam koniecznie wypróbować top z Essence i pomyślałam że to świetna okazja (fiolet na fiolet zawsze wygląda dobrze:D)





I użyte lakiery: baza Golden Rose, tytułowy Ingrid, potem wysuszacz z Essence, dwa dni później Seche i jeszcze top z Essence:D


Następna będzie czerwień:D

piątek, 20 września 2013

Maximalnie Moje!!

Nowo nabyte jesienne kolory to zdecydowanie miłość od pierwszego wejrzenia:)

Każdy kolor jest cudowny i miałam problem z wybraniem, którego użyje najpierw:)

Padło na wszystkie;)

Taki mały przegląd:)

W buteleczkach wyglądają tak:



A na pazurkach tak:


1. Golden Rose Sand Effect nr 58

2. Golden Rose z proteinami nr 314

3. Ingrid Love Story nr 45

4. Ingrid Love Story nr 66




I jeszcze piaskowy Golden Rose po nałożeniu 1 warstwy Top Coat.


To tylko mały przedsmak, więcej spodziewajcie się w najbliższym czasie.

Na maxa zakochana Maxi;)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...