piątek, 8 lutego 2013

Jak żyć, panie premierze jak żyć...





 [post sponsorowany by *Digg* i jej radosną tfurczość:P]


Uwaga prywata, żadnych zdjęć... nothing do do here... move on....




Strach się bać żeby czasem nie wpaść w którąś z tych kategorii.:) U siebie zauważyłam przynajmniej kilka z nich i zaczęłam się zastanawiać nad sensem pisania skoro jest ryzyko że pewnych rzeczy będzie w nadmiarze i jednocześnie w niedoborze.

Fotograf ze mnie marny, raczej nie zostanę drugim *Urbanem*;), znawcą składów nie jestem, kosmetyków znanych/markowych nie kupuję więc nie mam się czym pochwalić jak *Maus*, teoretycznie maluje ale moje makijaże są jak bohomazy w porównaniu do *Idaliowych* Picassów;), nie mam poczucia humoru jak *Zajęczak*, a już pisarz ze mnie żaden, Diggerowej to mogę co najwyżej drzwi otwierać albo pocztę przynosić;)

Wbrew pozorom nie jest to post użalający się, a już broń boże nie miałam niecnych zamiarów wymuszania komplementów [nie cierpam klepania po główce, jak facet;)], i tak jesteście cudowne bo tyle fantastycznych rzeczy to nie słyszałam odkąd lekarz powiedział: "Będzie córka". Serio.

Po prostu każdy ma jakiegoś bzika a ja się błąkam:) Wszystko tu i nic. A takich blogów jest jak mrówków, i to tych czerwonych.

A tak w ogóle i szczególe, to piszę dla was [dla siebie troszku też]. yyyyyyy.... jednak nie. Dla WAS!!:) I chciałabym zadać rzeczowe pytanie: O czym chciałybyście u mnie czytać najczęściej? 

Co lubicie, a co was mierzi? I dlaczego?

Może powinnam zrobić ankietę ale na to jestem zbyt leniwa;)

Jestem ciekawa co mi powiecie:) I CZY coś powiecie (w końcu cisza według Stephana Kinga to też odpowiedź:)).


*****

Po głębszym zastanowieniu ten post jest tak denny że chyba uczynił mnie bezpłodną (w sensie literacko-twórczym).


Tak wiec,

over&out

Ruda...


środa, 6 lutego 2013

Coś czego tu dawno nie było czyli...

...moje włosy!!:)

Teoretycznie nie ma co oglądać:) Mam dość spore odrosty i krążę po drogeriach w  poszukiwaniu odpowiedniego koloru:) I chyba już mam zwycięzcę:)Tylko potrzebuje żeby ta decyzja nabrała mocy urzędowej, wszystkie pieczątki, wiecie, rozumiecie, i kupujem:)

Tak włosy wyglądają w przybliżeniu. Ze względu na naprawdę chuj... światło dziś wszystkie zdjęcia są z lampą.

Not bad.

Ok.

Włosy w całości. Jak widać mam takie smętne ogonki które z miłą chęcią bym upier... przy samej szyi, ale wszyscy mi odradzają cięcie wiec się wstrzymałam tak for now:) Ale wkurzają mnie niesamowicie;/



A tak to wygląda od frontu;)

Zdziwko!!

Widzę co tam robisz:P

Matko i córko młynarza. Chyba za dużo białego pieczywa wpierdalam i takie tego skutki. Blada dupa ze mnie:D

Ogólnie jak wszystkie włosy przerzucę do przodu to ma to sens i nawet jest jakaś objętość. Ale jak same widziałyście tył to płacz i zgrzytanie zębów, mogę się założyć że właśnie w tym momencie umarł jeden mały kotek;/ Chyba utnę tą najsmutniejszą, najdłuższa końcóweczkę a reszta niech rośnie i żyje w zdrowiu i dobrobycie.

*****

Gdzieś kiedyś słyszałam że prostota kluczem w pielęgnacji, czy coś tam z minimalizmem, jeden ciul. Więc sobie myślę: 'a co mi zależy, zaryzykuje':) A więc miesiąc LUTY oficjalnie stał się miesiącem prostoty i minimalizmu w pielęgnacji włosów:)


1. Odżywka b/s Joanna Naturia Len i Rumianek - moje KWC. W ogóle cała seria sprawia że to całe gówniane włosomaniactwo ma sens:) Nic innego na mnie tak dobrze nie działa:D

2. W opakowaniu po farbie Palette (po farbowaniu cioci) wywar z kozieradki. Uparcie wcierane dzień w dzień. Już rzygam rosołem;/ A do tej pory to była moja ulubiona zupa:(

3. Balsam z żeń-szeniem z Green Pharmacy do wypadających włosów. Używam do pierwszego O w OMO. Muszę się pozbyć tego silikonowego shitu. Szukałam olejku a kupiłam to. No gdzie ja miałam oczy;/

4. Maska Gloria - raz mieszana z żółtkiem, raz z glutkiem lnianym. Ban na półprodukty w tym miesiącu. Niech żyje prostota!!!

5. Szampon Barwa z Czarnej Rzepy. Ot coś do oczyszczania. Jeśli przesuszę sobie skalp wracam do Hegrona.

6. Bielenda Graffiti żel. Ot zwykły stylizator:)

7. Olej Sesa. Zakupiłam bo skusiły mnie super pozytywne recenzje, ale ze względu na moje wszechogarniające lenistwo i genetycznie uwarunkowany nieruszodupizm nie udało mi się dostrzec aż takich spektakularnych efektów. No cóż, może teraz się uda;) Tylko nie wiem co lepsze, wcierać w skalp czy na długość.

8. Nie załapał się na zdjęcie miks olejków, które wcieram w skalp: olejek rycynowy, Sesa, olejek z rozmarynem i olejek z czerwoną papryka z Green Pharmacy. Jeśli będę wcierać Sesę w skalp to ten na razie odłożymy:)


*****

Frontalnie to nawet się sobie podobam. Nie ruchałabym ale już jest ok. Tylko ten ogon z tyłu męczy;/

No i ta farba w przyszłym tygodniu. Chyba się zdecyduję.




Żyjcie i prosperujcie,

Maxi:*

wtorek, 5 lutego 2013

Jak obiecałam....

Idalii:D

Sałatka z kurczakiem (dziś wyjątkowo poskąpiono nam kurczaka;))


Wersja speszal dla Ani z Zielonego Wzgórza vel rudej małpy:D  Jestem zaszczycona;)


Zdjęcia wyjątkowo nieudane bo aparat w pracy ma jakieś dziwne ustawienia:D 


Ale się naszamałam:D Uwielbiam mojego szefa kuchni!!:D



EDIT: Idalia, Twoje życzenie jest dla mnie rozkazem:D


Sałata lodowa, kurczak, jajko, pomidor, oliwki zielone i czarne, papryka, rzeżucha, ogórek, słonecznik i sos śmietanowo-ketchupowy plus oliwa z oliwek

piątek, 1 lutego 2013

Podsumowanie STYCZNIA;)






Ufff to już miesiąc:) Czas zapieprza jak szalony:) A ja chcąc nie chcąc musiałam się wziąć za podsumowanie swoich wysiłków:)

I jak mi poszło???


Podsumowanie planów na STYCZEŃ:


- "zbieram na podkłady LILY LOLO i pudry BEN NYE"

Udało mi się zakupić próbki podkładów Lily Lolo. Głupio napisałam. Jak tylko zobaczyłam urodzinową promocję w sklepie Costasy to rzuciłam się do komputera złożyć zamówienie:D Chyba sobie nawet coś naciągnęłam;/ Ale 10% tak mi podniosło ciśnienie wewnątrz-czaszkowe że słabe głosy rozsądku zostały zastąpione dudnieniem w stylu: "LILY LOLO! LILY LOLO!" itd:D a więc nie pomna na głosy rozsądku kliknęłam zamów i przez parę dni żyłam w radosnym stanie upojenia przed-paczkowego. A teraz paczuszka już ze mną a ja bardzo się cieszę że się pośpieszyłam bo pewnie byłabym to odkładała w nieskończoność:D No i jestem bardzo zadowolona z efektu:) Możecie zobaczyć >>>tu<<<. Na razie przetestowałam tylko jeden odcień.  

Teraz zaczynam pomału zbierać na pudry Ben Nye:) Muszę obserwować aukcje allegro może też się trafi jakieś 10 %:D



- "minimum 3 razy w tygodniu chodzę na fitness lub siłownię"

Na siłowni przebywałam około 2h dziennie, minimum dwa razy w tygodniu:) jestem z siebie dumna (wmawiam sobie że to moja silna wola mi pomogła a nie widok ładnie zbudowanych męskich ciał:D)



- "kontynuowanie walki z wypadaniem"

Kontynuowałam zawzięcie jednak efekty są marne;/ Może to brak systematyczności w łykaniu suplementów, piciu siemienia lnianego i rzadkie wcieranie środków na porost włosów. Zaczynam sie przyzwyczajać do myśli ze będę łysa:) Widziałam świetne peruki:D



- "dokładny plan wydatków na styczeń"

Zaplanowałam dokładnie wydatki na miesiąc ale nie byłam w stanie przewidzieć co będzie mi potrzebne na tygodniu więc trafiło mi się bardzo dużo nieprzewidzianych wydatków (podsumowanie poniżej). Teraz już mniej więcej wiem czego się spodziewać i jak sobie rozplanować wydatki tygodniowe:) W ogóle to o ile przez pierwsze dwa tygodnie się pilnowałam to potem się rozpuściłam jak dziadowski bicz:D Syndrom "kupuje bo potem braknie!!"

- "dokładne plany tygodniowe"

Plany ograniczyły się do rozgraniczenia kiedy siłownia a kiedy korki. Teraz chciałabym dorzucić jeszcze chór:) Ogólnie jestem zadowolona bo lubię planować a tu dodatkowo udawało mi się dotrzymywać zaplanowanych wydarzeń:)
Chciałabym też dopisywać do listy jakieś dodatkowe zajęcia np: uszyję sobie rękawiczki i czapkę, poukładam książki itd. Wbrew pozorom mnóstwo takich drobiazgów się przewija w moim życiu a ja odkładam je na później a potem zapominam.




Wydatki na styczeń:

- niebieskie - odwołane
- zielone - wyliczone co do grosza
- czerwone - przekroczone limity;)




Maska Kallos Crema al Latte - 25 zł | odwołane do lutego
Olejek Alterra - ok. 20 zł | odwołane
Zakupy na ZSK - 50 zł -> 49,95 zł 
Rata - 175 zł -> 173,69 zł
Siłownia - 50 zł -> 50 zł
Bilety dojazdowe - 100 zł -> 78 zł
Zakupy jedzeniowe - 75 zł -> 175 zł
Obiady w pracy - 60 zł -> 55zł
Remont Łazienki - 400 zł
Rachunki domowe: 300 zł

Wydatki nieplanowane: 169,91 zł


RAZEM:  1451,55 zł


Przychody: 140 zł - korepetycje
                 1340 zł - wypłata

Razem: 1480 zł



Zaoszczędziłam:  30 zł;/ (Teoretycznie bo praktycznie mam na koncie 80 zł)

Kiepsko mi idzie moje oszczędzanie;/ Bitwa styczniowa przegrana. 


*****


Postanowienia na LUTY:


- zbieram na pudry Ben Nye
- piję 4 szklanki wody codziennie
- piję codziennie kubek pokrzywy, siemienia lnianego i łykam cynk (1x) i CP(2x2)
- ćwiczę 2h dziennie trzy razy w tygodniu
- codziennie wcieram kozieradkę
- raz w tygodniu wcieram mieszankę olejów
- używam 1 szampon, 1 odżywkę b/s, d/s, 1 maskę, 1 olej
- codziennie smaruje ciało balsamem.





Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...