[post sponsorowany by *
Digg* i jej radosną tfurczość:P]
Uwaga prywata, żadnych zdjęć... nothing do do here... move on....
Strach się bać żeby czasem nie wpaść w którąś z tych kategorii.:) U siebie zauważyłam przynajmniej kilka z nich i zaczęłam się zastanawiać nad sensem pisania skoro jest ryzyko że pewnych rzeczy będzie w nadmiarze i jednocześnie w niedoborze.
Fotograf ze mnie marny, raczej nie zostanę drugim *
Urbanem*;), znawcą składów nie jestem, kosmetyków znanych/markowych nie kupuję więc nie mam się czym pochwalić jak *
Maus*, teoretycznie maluje ale moje makijaże są jak bohomazy w porównaniu do *
Idaliowych* Picassów;), nie mam poczucia humoru jak *
Zajęczak*, a już pisarz ze mnie żaden,
Diggerowej to mogę co najwyżej drzwi otwierać albo pocztę przynosić;)
Wbrew pozorom nie jest to post użalający się, a już broń boże nie miałam niecnych zamiarów wymuszania komplementów [nie cierpam klepania po główce, jak facet;)], i tak jesteście cudowne bo tyle fantastycznych rzeczy to nie słyszałam odkąd lekarz powiedział:
"Będzie córka". Serio.
Po prostu każdy ma jakiegoś bzika a ja się błąkam:) Wszystko tu i nic. A takich blogów jest jak mrówków, i to tych czerwonych.
A tak w ogóle i szczególe, to piszę dla was [dla siebie troszku też]. yyyyyyy.... jednak nie. Dla WAS!!:) I chciałabym zadać rzeczowe pytanie:
O czym chciałybyście u mnie czytać najczęściej?
Co lubicie, a co was mierzi? I dlaczego?
Może powinnam zrobić ankietę ale na to jestem zbyt leniwa;)
Jestem ciekawa co mi powiecie:) I CZY coś powiecie (w końcu cisza według Stephana Kinga to też odpowiedź:)).
*****
Po głębszym zastanowieniu ten post jest tak denny że chyba uczynił mnie bezpłodną (w sensie literacko-twórczym).
Tak wiec,
over&out
Ruda...